sobota, 3 września 2011

Arnaldur Indridason, Głos

Bardzo bardzo dobry kryminał.
Reykjavik w okolicach Bożego Narodzenia, w hotelowej suterenie ginie zamordowany portier. Dawno temu był "cudownym dzieckiem". Przeszłość przeplata się z teraźniejszością, ale intryga ani przez chwilę nie traci wigoru, Komisarz Erlendur jak zwykle w formie, nieco mniej nieszczęśliwy i zagubiony niż poprzednio.
Auutor zamotał tyle, ile trzeba i naplątał tyleż samo - wciąga jak nie wiem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz