Nagroda - zmęczyłam. O zabójstwie w środowisku literatów i polityków. Jakieś takie niewiadomojakie.
Kwintet z Buenos Aires - z przyjemnością. Pokłosie junty w Argentynie, pomieszane z dziwacznymi psychologicznymi zawikłaniami. Delicje.
Zabójstwo w Komitecie Centralnym - Madryt wczesnych lat 80, polityka, romanse. Ale jak napisane!
Świetny pisarz, nie dziwię się Camillieriemu, inspirujący. Całkiem bez sensu umarł za wcześnie, mógłby jeszcze pisać.
czwartek, 8 listopada 2012
środa, 8 sierpnia 2012
Paul Theroux, Stary ekspres patagoński, Czarne 2012
Podróż pociągiem przez Ameryki Paul Theroux odbył w latach 70.
Świat był wtedy inny, inne były Ameryki, szczególnie Południowa, i opis
tego minionego nie tak dawno świata jest bardzo ciekawy - choć widzimy
go z niezwykłej perspektywy - wagonu, peronu, hoteliku. Współczesny
czytelnik niech nie spodziewa się książki przygodowej. Pokonanie koleją
trasy od Bostonu do Patagonii zostało pomyślane jako kolejne zadanie
pisarskie. Autor jest erudytą, niejedną koleją już jechał, obserwacje
ludzi i świata filtruje przez cytaty literackie, w Buenos Aires
nawiązuje znajomość z Borgesem, w wielu mijanych miejscowościach
wygłasza odczyty i wykłady. Chodzi na przyjęcia w ambasadach i
konsulatach. A poza tymi przerwami przemierza koleją swoją trasę.
Jest w książce wdzięk, dobry styl, kultura, otwartość na świat i ludzi
wszelkich ras i warstw społecznych, a wiadomości akurat tyle, ile
trzeba. To nie jest i nie ma być przewodnik, ale zapiski z podróży
takiej - jaka po prostu się zdarzyła; książka przekonuje, że to, czego
się doznaje, przemierzając świat i tak zależy przede wszystkim od tego,
co jest w umyśle podróżnego.
Artur Cieślar, Tajemnicza Wyspa Wielkanocna, Zysk i Ska
O mamusiu, jaka niedobra książka!
Relacja z pobytu Autora na Wyspie Wielkanocnej. Sama odległość i
egzotyka nie jest powodem wystarczającym, żeby napisać książkę.
Dostaliśmy relację z "wyprawy" wyjątkowo źle napisaną, pozbawioną
wdzięku, minoderyjną i pełną zachwytu Autora nad sobą samym i jego
myślami, w których potokach jest stale pogrążony (to próbka stylu).
Kolorowe zdjęcia, sporo wiadomości, ale język dzieła powoduje, że
przeczytałam wyłącznie z obowiązku. Jeśli ktoś się wybiera na Wyspę,
lepiej poszukać informacji w internecie, albo u Heyerdahla w starym,
dobrym "Aku Aku".
czwartek, 15 marca 2012
Antonio Muñoz Molina, Beltenebros
Antonio Muñoz Molina - pisarz hiszpański średniego pokolenia. Podobno mroczny kryminał miał to być, ale - albo bardzo słabe tłumaczenie (Wojciecha Charchalisa), albo natura rzeczy jest nużąca i niezrozumiała. Bo nie zrozumiałam o co chodzi - ktoś przyjeżdża dokądś i chce kogoś zabić na zlecenie, ktoś siedzi w kolejowej wieży ciśnień, ale ani Madrytu, ani akcji, ani pointy... No nie i już.
sobota, 28 stycznia 2012
Rodrigo Munoz Avia, O psychiatrach, psychologach i innych psycholach,
Wydawnictwo Znak, Kraków, 2007, przekład: Marzena Chrobak.
Facet w depresji. Mieszka w Madrycie w dzielnicy Hortaleza, koło C. Arturo Soria, w willi obok mieszkają rodzice - ojciec jest zamożnym właścicielem firmy, a w drugiej - siostra z mężem. Mają baseny. Facet ma lęki - w tym guzikofobię. Zaczyna się leczyć. Jest strasznie śmiesznie, aż przestaje być, kiedy autor wpada na mieliznę - otwiera wątek ojca walczącego o sprawiedliwość w społeczności sąsiadów - gdy posądzony o ekshibicjonizm niedostosowany społecznie młody człowiek zostaje omal poddany linczowi. Wtedy okazuje się, że autor nie może się zdecydować, czy ma być śmiesznie, czy łzawo. W końcu jest raczej łzawo, choć w dobrych intencjach. Gdyby powieść nie była naprawdę dobrze napisana, gdyby nie siedziała twardo w realiach, można byłoby powiedzieć, że nie warto czytać, ale nie - warto!
Facet w depresji. Mieszka w Madrycie w dzielnicy Hortaleza, koło C. Arturo Soria, w willi obok mieszkają rodzice - ojciec jest zamożnym właścicielem firmy, a w drugiej - siostra z mężem. Mają baseny. Facet ma lęki - w tym guzikofobię. Zaczyna się leczyć. Jest strasznie śmiesznie, aż przestaje być, kiedy autor wpada na mieliznę - otwiera wątek ojca walczącego o sprawiedliwość w społeczności sąsiadów - gdy posądzony o ekshibicjonizm niedostosowany społecznie młody człowiek zostaje omal poddany linczowi. Wtedy okazuje się, że autor nie może się zdecydować, czy ma być śmiesznie, czy łzawo. W końcu jest raczej łzawo, choć w dobrych intencjach. Gdyby powieść nie była naprawdę dobrze napisana, gdyby nie siedziała twardo w realiach, można byłoby powiedzieć, że nie warto czytać, ale nie - warto!
Subskrybuj:
Posty (Atom)