Podróż pociągiem przez Ameryki Paul Theroux odbył w latach 70.
Świat był wtedy inny, inne były Ameryki, szczególnie Południowa, i opis
tego minionego nie tak dawno świata jest bardzo ciekawy - choć widzimy
go z niezwykłej perspektywy - wagonu, peronu, hoteliku. Współczesny
czytelnik niech nie spodziewa się książki przygodowej. Pokonanie koleją
trasy od Bostonu do Patagonii zostało pomyślane jako kolejne zadanie
pisarskie. Autor jest erudytą, niejedną koleją już jechał, obserwacje
ludzi i świata filtruje przez cytaty literackie, w Buenos Aires
nawiązuje znajomość z Borgesem, w wielu mijanych miejscowościach
wygłasza odczyty i wykłady. Chodzi na przyjęcia w ambasadach i
konsulatach. A poza tymi przerwami przemierza koleją swoją trasę.
Jest w książce wdzięk, dobry styl, kultura, otwartość na świat i ludzi
wszelkich ras i warstw społecznych, a wiadomości akurat tyle, ile
trzeba. To nie jest i nie ma być przewodnik, ale zapiski z podróży
takiej - jaka po prostu się zdarzyła; książka przekonuje, że to, czego
się doznaje, przemierzając świat i tak zależy przede wszystkim od tego,
co jest w umyśle podróżnego.
środa, 8 sierpnia 2012
Artur Cieślar, Tajemnicza Wyspa Wielkanocna, Zysk i Ska
O mamusiu, jaka niedobra książka!
Relacja z pobytu Autora na Wyspie Wielkanocnej. Sama odległość i
egzotyka nie jest powodem wystarczającym, żeby napisać książkę.
Dostaliśmy relację z "wyprawy" wyjątkowo źle napisaną, pozbawioną
wdzięku, minoderyjną i pełną zachwytu Autora nad sobą samym i jego
myślami, w których potokach jest stale pogrążony (to próbka stylu).
Kolorowe zdjęcia, sporo wiadomości, ale język dzieła powoduje, że
przeczytałam wyłącznie z obowiązku. Jeśli ktoś się wybiera na Wyspę,
lepiej poszukać informacji w internecie, albo u Heyerdahla w starym,
dobrym "Aku Aku".
Subskrybuj:
Posty (Atom)