niedziela, 28 sierpnia 2011

Charlaine Harris: Czyste intencje; Czyste szaleństwo

Dwa kryminałki, gdzieś w Ameryce potłuczona przez życie kobieta wyjaśnia popełnione w jej miasteczku zbrodnie. Niezłe tło obyczajowe, przyzwoite tłumaczenie. generalnie- działa łagodnie, nie przerywając snu.

środa, 10 sierpnia 2011

David Torres, Nanga Parbat

Nie dało się przeczytać. takie jakieś - nieprawdziwe.

Nanga Parbat - Torres David
Wydawca:
Stapis Wydawnictwo
Oprawa:
miękka
Data premiery:
2005-01-01
"To historia o wspinaczkach i równocześnie opowieść wcale nie o wspinaniu. Pojawiająca się tu góra jest właściwie mitem. Lub, jeśli ktoś woli, metafora losu. Góra to tylko twór przyrody, część pejzażu, może być piękna albo nieforemna, a jednak w powieści Davida jest żywą istotą, bywa aniołem albo demonem, który zabija, ale i nadaje sens życiu i śmierci." - Javier Reverte,

Lucia Graves, Kobieta nieznana

Córka Roberta Gravesa, tłumaczka, urodzona w Anglii podczas wojny, wychowana na Majorce, wyszła za Katalończyka i 20 lat mieszkała wraz z mężem w Barcelonie i Madrycie. Po rozwodzie odwiedzała już tylko rodzinę na Majorce.
Książka jest opowieścią zasymilowanej cudzoziemki w Hiszpanii, kobiety wychowanej w agnostycznej i liberalnej rodzinie, a żyjącej w czasach Franco, naznaczonych represjami i klerykalizmem. Opisywanie postaci Hiszpanek - zwykle znajomych Lucii - staje się pretekstem do rozważań na temat niełatwej epoki, na którą przypadła większość spędzonego przez Lucię w Hiszpanii czasu.
Dobrze napisane, dobrze się czyta, chwilami wzruszające i po prostu - bardzo ciekawa książka.

Cees Nooteboom, Drogi do Santiago

Mało która książka tak mnie wkurzyła i zachwyciła zarazem. Styl pretensjonalny, minoderyjny chwilami, zapętlony w metaforach, a jednocześnie genialna skarbnica wiadomości o Hiszpanii, jej zawikłanej historii, sztuce. Najwięcej o architekturze - opisy jej zabytków są rzeczywiście rewelacyjne.
To wszystko na kanwie jednego motywu: droga pielgrzymów do Santiago de Compostela była strumieniem łączącym kulturę Półwyspu i reszty Europy.
Czytać trzeba powoli, po kawałku, żeby się nie zagubić, najlepiej z mapą, można też pewnie książkę nabyć i trzymać w zanadrzu - a nuż trafi się okazja odwiedzenia którejś z opisanych w niej krain?

sobota, 6 sierpnia 2011

Chris Stewart, Jeżdżąc po cytrynach; optymista w Andaluzji

Przeczytałam, tylko nie wiem, po co, bo Anglik, który przeprowadził się do Hiszpanii i nie doznał żadnego zderzenia kultur, ani nawet nie opisał żadnej obyczajowej ciekawostki, po prostu jest misiem o małym rozumku, który uważa, że posiadłszy umiejętność pisania może zrobić kasę na fali opowieści o Amerykanach/Europejczykach, którzy kupili za małe pieniądze posiadłość/dom/farmę w Andaluzji/Toskanii/Grecji i budują/remontują/mieszkają.
Jest w tym dziele zdanie mniej więcej takie - "prawdę mówiąc - ja też nie bardzo wiem, z czego żyję".
Już wiemy - z pisania i sprzedaży książek, niestety. Autor był członkiem-założycielem Genesis, ale odszedł szybko z kapeli "due to bad technique". Potem się włóczył po świecie, aż osiadł na farmie w Andaluzji. w 2007r. został radnym miejskim. Cudownie. Pewnie fajny gość - tylko po co pisze? W dodatku napisał jeszcze inne książki, które mogą również zostać przetłumaczone na fali popularności podgatunku.
Chris Stewart pisze blog: http://drivingoverlemons.co.uk/blog/ i to jest ok.

piątek, 5 sierpnia 2011

Lidia Mularska-Andziak, Franco

Puls, Londyn, 1994

Biografia Caudillo. Nudna, można się dowiedzieć wiele o historii i pomaga zrozumieć cokolwiek lepiej współczesną Hiszpanię.
Raczej beznamiętna, ale autorka chyba trochę polubiła tego ponurego gościa w trakcie pisania...

czwartek, 4 sierpnia 2011

Nuria Selva Fernandez , Adam Wajrak ; Kuna za kaloryferem

Sympatyczne coś, co moja mama ma zwyczaj nazywać "książeczką". Ale talent literacki nieprzesadny mają Państwo SF i W. Co robić.
Oczywiście, ich pasja jest godna podziwu, obserwacje również ciekawe, hopla mają ewidentnego, właściwie dlaczego się czepiam, skoro to naprawdę fajne historie i dobrze się czytają? Może dlatego, że właściwie niewiele po nich zostaje - żaden chyba zwierzak z opisanych (może poza kuną Momo i wydrą Julkiem) nie został opisany tak, żeby jego indywidualny charakter dał się zapamiętać.