Podróż pociągiem przez Ameryki Paul Theroux odbył w latach 70.
Świat był wtedy inny, inne były Ameryki, szczególnie Południowa, i opis
tego minionego nie tak dawno świata jest bardzo ciekawy - choć widzimy
go z niezwykłej perspektywy - wagonu, peronu, hoteliku. Współczesny
czytelnik niech nie spodziewa się książki przygodowej. Pokonanie koleją
trasy od Bostonu do Patagonii zostało pomyślane jako kolejne zadanie
pisarskie. Autor jest erudytą, niejedną koleją już jechał, obserwacje
ludzi i świata filtruje przez cytaty literackie, w Buenos Aires
nawiązuje znajomość z Borgesem, w wielu mijanych miejscowościach
wygłasza odczyty i wykłady. Chodzi na przyjęcia w ambasadach i
konsulatach. A poza tymi przerwami przemierza koleją swoją trasę.
Jest w książce wdzięk, dobry styl, kultura, otwartość na świat i ludzi
wszelkich ras i warstw społecznych, a wiadomości akurat tyle, ile
trzeba. To nie jest i nie ma być przewodnik, ale zapiski z podróży
takiej - jaka po prostu się zdarzyła; książka przekonuje, że to, czego
się doznaje, przemierzając świat i tak zależy przede wszystkim od tego,
co jest w umyśle podróżnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz