sobota, 6 sierpnia 2011

Chris Stewart, Jeżdżąc po cytrynach; optymista w Andaluzji

Przeczytałam, tylko nie wiem, po co, bo Anglik, który przeprowadził się do Hiszpanii i nie doznał żadnego zderzenia kultur, ani nawet nie opisał żadnej obyczajowej ciekawostki, po prostu jest misiem o małym rozumku, który uważa, że posiadłszy umiejętność pisania może zrobić kasę na fali opowieści o Amerykanach/Europejczykach, którzy kupili za małe pieniądze posiadłość/dom/farmę w Andaluzji/Toskanii/Grecji i budują/remontują/mieszkają.
Jest w tym dziele zdanie mniej więcej takie - "prawdę mówiąc - ja też nie bardzo wiem, z czego żyję".
Już wiemy - z pisania i sprzedaży książek, niestety. Autor był członkiem-założycielem Genesis, ale odszedł szybko z kapeli "due to bad technique". Potem się włóczył po świecie, aż osiadł na farmie w Andaluzji. w 2007r. został radnym miejskim. Cudownie. Pewnie fajny gość - tylko po co pisze? W dodatku napisał jeszcze inne książki, które mogą również zostać przetłumaczone na fali popularności podgatunku.
Chris Stewart pisze blog: http://drivingoverlemons.co.uk/blog/ i to jest ok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz