środa, 10 sierpnia 2011

Cees Nooteboom, Drogi do Santiago

Mało która książka tak mnie wkurzyła i zachwyciła zarazem. Styl pretensjonalny, minoderyjny chwilami, zapętlony w metaforach, a jednocześnie genialna skarbnica wiadomości o Hiszpanii, jej zawikłanej historii, sztuce. Najwięcej o architekturze - opisy jej zabytków są rzeczywiście rewelacyjne.
To wszystko na kanwie jednego motywu: droga pielgrzymów do Santiago de Compostela była strumieniem łączącym kulturę Półwyspu i reszty Europy.
Czytać trzeba powoli, po kawałku, żeby się nie zagubić, najlepiej z mapą, można też pewnie książkę nabyć i trzymać w zanadrzu - a nuż trafi się okazja odwiedzenia którejś z opisanych w niej krain?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz