czwartek, 4 sierpnia 2011

Nuria Selva Fernandez , Adam Wajrak ; Kuna za kaloryferem

Sympatyczne coś, co moja mama ma zwyczaj nazywać "książeczką". Ale talent literacki nieprzesadny mają Państwo SF i W. Co robić.
Oczywiście, ich pasja jest godna podziwu, obserwacje również ciekawe, hopla mają ewidentnego, właściwie dlaczego się czepiam, skoro to naprawdę fajne historie i dobrze się czytają? Może dlatego, że właściwie niewiele po nich zostaje - żaden chyba zwierzak z opisanych (może poza kuną Momo i wydrą Julkiem) nie został opisany tak, żeby jego indywidualny charakter dał się zapamiętać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz